Rzucałam Kamieniami w
Jezusa
Pana Józefa poznałam w maju 2004r. Na pierwszym
spotkaniu otrzymałam płytę CD do medytacji. Przez pierwsze trzy
tygodnie podczas każdej medytacji miałam wizje swoich przewinień z
poprzednich wcieleń, oraz kontakt z duszami, które przychodziły z
prośbą o pomoc do Pana Józefa. Bardzo często były to istoty przeze mnie
skrzywdzone w poprzednich inkarnacjach. Największym przeżyciem dla mnie
było spotkanie z Panem Jezusem. Wyglądało ono tak:
Zobaczyłam z bliska twarz Pana Jezusa
ukrzyżowanego, przepełnionego cierpieniem i bólem. Następnie odczułam
swoją obecność podczas tragicznych wydarzeń sprzed 2000 lat. Byłam
jedną z osób, które rzucały kamieniami w Pana Jezusa. Potem stałam pod
krzyżem Pana Jezusa, byłam obecna przy Jego śmierci.
Kilka tygodni później, na medytacji zobaczyłam
kolejny obraz: postać Pana Jezusa, który w geście rozłożonych rąk,
powiedział: „JA, WYBACZAM WSZYSTKIM, KTÓRZY O TO POPROSZĄ”.
Dzięki tej wizji oraz wielu innym, uświadomiłam
sobie, skąd pochodzą moje problemy, których doświadczam w życiu.
Wcześniej żyłam w nieświadomości.
W lipcu 2004r. również podczas medytacji zgłosiła
się do mnie dusza ciężko chorej starszej pani, którą się wtedy
opiekowałam, z prośbą o zabieg czyszczenia umysłu. Tego dnia stan jej
był bardzo ciężki, miała sine ręce. Pielęgniarka, która się nią
opiekowała, powiedziała, że starsza pani może umrzeć w każdej chwili.
To był wtorek. Tego dnia Pan Józef zrobił jej
pierwszy z trzech zabiegów, a ja włączyłam medytację przy jej łóżku. Po
zabiegu ustąpiło zsinienie z rąk. Od tego już dnia nie przyjmowała
żadnych posiłków.
W czwartek lekarz stwierdził, że zgon nastąpi
najprawdopodobniej w sobotę. Otrzymała kolejne dwa zabiegi i codzienne
medytacje przy łóżku. Minęły sobota i niedziela, jej stan był ciężki,
ale stabilny. W czwartek, po kolejnej wizycie lekarskiej, siostrzeniec
starszej pani powiedział mi, że do CUD, dlatego, że nawet lekarze nie
rozumieją, dlaczego ona jeszcze żyje. Starsza
pani przez ostatnie kilka dni ciężko oddychała, łapiąc oddech, co 45-50
sekund!
Jej dusza odeszła do świata ducha w piątek późnym
wieczorem, po 11 dniach od pierwszego zabiegu Pana Józefa. Jej dusza
maksymalnie wykorzystała ten czas na przygotowanie się do tej chwili,
korzystając z medytacji i zabiegów.
W styczniu 2006r. podczas spotkania z panią
jasnowidz z Chicago, dowiedziałam się, że jestem pod opieką mistrza
duchowego (pana Józefa), gdziekolwiek się udam, pojadę, nic mi się nie
stanie, jestem bezpieczna i nic mi nie grozi. Powiedziała mi również,
że jestem w trakcie spłacania karmicznego długu.
Te słowa były potwierdzeniem nauki pana Józefa.
Wydarzenia z poprzednich wcieleń determinują moje obecne życie. Ponadto
pani jasnowidz powiedziała, że będę mieć długie życie, zaplanowane
teraz na 86 lat! To mnie zaskoczyło, ponieważ mam bardzo krótką linię
życia. Dzięki odnalezieniu właściwej drogi do Pana Boga i regularnym
medytacją i zabiegom uzdrawiającym, nastąpiło przedłużenie mojego
ziemskiego życia o kilkadziesiąt lat! Było to możliwe tylko dzięki
spotkaniu z Panem Józefem i odpracowaniu części swoich przewinień na
medytacjach.
Joanna z Chicago
Mój komentarz.
Pani Joanna przyszła do mnie z bardzo poważnym
problemem natury psychicznej. Bardzo źle się czuła od lat i nie pomógł
jej do tej pory żaden psychoterapeuta. Wysłuchałem ją wtedy i
stwierdziłem, że przyczyny jej złego samopoczucia są ukryte w źle
prowadzonych życiach poprzednich. Dodatkowo, na niej i na jej rodzinie
ciążył klątwy i złorzeczenia, z poprzednich żyć, które później
zlikwidowałem. Były one dla nich dużą przeszkodą w życiu.
Potwierdzenie mojej diagnozy otrzymała pani Joanna
w praktyce na medytacjach, bo często ją odwiedzały istoty, którym była
coś winna. Prosiły ją, aby sponsorowała ich potrzeby. W ten sposób
stopniowo usuwała przeszkody, a tym samym wyrównywała rachunki. Gdyby
tego nie uczyniła, to musiałaby to odpracować fizycznie w tym i
kolejnych życiach, co jest zawsze znacznie kosztowniejsze. Na
medytacjach pojawiał się jej duch nieżyjącego fizycznie dziadka, oraz
inne dusze, prosząc ją żeby mi zawierzyła.
Spotkanie Joanny z panią jasnowidz, było dla niej
dużym zaskoczeniem i pomocą zarazem, bo było kolejnym już
potwierdzeniem mojej nauki. Jaj krótka linia życia i złe wewnętrzne
samopoczucie, były również dowodem, że ona jako dusza zaplanowała sobie
takie krótkie życie. Na jej prośbę wykonałem diagnozę, która niestety
nie była zaprzeczeniem tego, co mówiłem.
Chcę tu dodać, że Joanna jest już trzecią spotkaną
przeze mnie osobą, która brała udział w morderstwie na Jezusie. Jedną z
nich jest również pewna 50 letnia obecnie pani, z południowych dzielnic
Chicago, w Illinois. Jej paskudny charakter i prymitywne cechy jak;
zawiść, zazdrość, chciwość, pycha, zarozumiałość, chciwość, dominowały
nią wtedy, ale i obecnie, mimo, że minęło już około 2000 nie jest wiele
lepsza.
Nie jest prawdą, że Jezusa przeznaczeniem było być
zamordowanym. Jednak mimo tej przerażającej tragedii, On wykonał swoje
zadanie, które polegało na wskazaniu ludziom prawdziwej drogi do Swego
Ojca.
Pani Joanna, tak jak każdy zresztą śmiertelnik,
bała się rychłej śmierci i zapytała mnie, czy istnieje możliwość zmiany
planów jej duszy i przedłużenie jej fizycznego życia. Odpowiedziałem -
tak, istnieje taka możliwość, ale ja muszę dać Stwórcy bardzo poważne
argumenty, żeby ten stan zmienić. Tymi argumentami są:
1. Potraktowanie serio przedstawionej jej mojej
Aktywnej Drogi Duchowej, czyli aktywna praca na medytacjach.
2. Musi wdrożyć moje nauki do swojego życia, bo jak
długo będzie szła po prawej stronie, tak długo będzie miała moją
ochronę.
3. Uzdrawianie całego organizmu.
Moja
uczennica zrobiła najlepszy interes całego swojego duchowego życia. Bo
miała żyć około 33 lata, a przedłużyła sobie w ten sposób życie o lat
53! A co najważniejsze, to ewaluowała siebie jako duszę na znacznie
wyższy poziom.
Tak, nie
widzimy domu, który budujemy podczas każdej inkarnacji. Każdy go
zobaczy dopiero po powrocie do stanu ducha. Niestety, dla ogromnej
większości, bo aż około 75% będzie to degradacja.
|